Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 lipca 2016

#22 Dlaczego walczę z oznakami starzenia? + Wynik rozdania

W poście gdzie opisywałam linię Moistfull Collagen od Etude House zadano mi pytanie na które chcę teraz odpowiedzieć, ponieważ idealnie nadaję się na dzisiejszy temat. Autorką pytania jest  

Otóż za niedługo skończę 22 lata i owszem mam już zmarszczki. W większości są to mimiczne czyli takie które powstają w wyniku mimiki twarzy jak marszczenie brwi, mrużenie oczu czy od uśmiechania. Wychodzi na to, że jest to od nas niezależne ponieważ każdy z nas lubi się śmiać, przy niezadowoleniu marszczyć brwi czy mrużyć oczy jeśli nie może czegoś doczytać. Jednak jeśli wcześnie zadbamy o to by nasza cera była nawilżona i elastyczna można zahamować proces powstawania zmarszczek, ponieważ skóra będzie powracała do swojej pierwotnej postaci nie pozwalając na jakiekolwiek uszkodzenia.

Jak już kiedyś pisałam przez moje wcześniejsze podejście do tematu urody bardzo zaniedbałam cerę oraz doprowadziłam do fatalnego stanu. Niestety wzięłam się w garść po fakcie i bardzo długo pracowałam by poprawić jej kondycję, jednak zmarszczki pozostały. Ich usunięcie wydaje się rzeczą niemożliwą przez to, że proces regeneracji jest bardzo długi jeśli nie patrzeć na operacje. Do tego nie każdy kosmetyk spełnia obietnice likwidacji płytkich zmarszczek. Poprzez skrupulatną pielęgnacje, masaże oraz kontrolowanie niektórych grymasów można ukryć powstałe płytkie zmarszczki ale to jest na prawdę długi proces. Po trzech latach pracy nad zmarszczkami nie pozbyłam się ich ale zmniejszyłam i nie raz zdarza się, że lubią wyjść na światło dzienne jednak się tym nie martwię.

Teraz dbam odpowiednio o stan nawilżenia mojej cery przez co już teraz walczę ze zmarszczkami, które w przyszłości mogą się pojawić! Z własnego doświadczenia wiem, że to co już powstało trudno wybawić, więc nie chcę na starość obudzić się z ręką w nocniku i płakać, że kremy nie usuwają zmarszczek. Za pomocą odpowiedniej pielęgnacji, którą podjęło się przed faktem można opóźnić proces starzenia skóry, a o to chyba nam wszystkim chodzi. Dlatego mojej młodszej siostrze, która ma jedenaście lat wbijam do głowy, że jeśli teraz nie zadba o cerę to później będzie jeszcze gorzej.

Więc śmiało mogę powiedzieć mam 22 lata i walczę ze starzeniem, ponieważ każdy moim zdaniem powinien to robić, by jak najdłużej wyglądać młodo

A teraz dochodząc do wyczekiwanego, to czas na ogłoszenie wyników rozdania.



A więc paczka powędruje do Pink Lipstic, do której zaraz napiszę maila odnośnie danych do wysyłki. Dziękuję wszystkim za udział w rozdaniu.
czwartek, 19 maja 2016

#16 Dlaczego tak bardzo lubię grać - czyli ja od innej strony.

Nie od dziś wiadomo, że uwielbiam grać w gry i każdy mój znajomy wie, że jak nie odbieram telefonu to istnieje bardzo wielkie prawdopodobieństwo, że nabijam nowe levele. Ewentualnie walczę z smokiem i na Andraste nie mam zamiaru tego przerywać. Dlatego nikt nie przejmuje się, że nie daję znaków życia, ponieważ odsypiam nocną walkę z Mrocznymi Pomiotami, a za kilka godzin lecę do pracy. Jednak ostatnio zadano mi pytanie dlaczego tak bardzo pasjonuję się w grach. Jak na początku uważałam, że odpowiedź jest banalna to z każdą próbą nie wiedziałam jakich argumentów użyć. Zwłaszcza, że mój rozmówca był typem, który nie grywa w ogóle w gry i powołując się na Gothica nie łapie aluzji odnośnie grafiki. Dlatego po wielu przemyśleniach postanowiłam podzielić się tym co tak mi na prawdę w sercu gra.



Myślę, że znaczną przewagę w tej sprawie ma to, że od dziecka miałam dostęp do gier video i podczas brzydkiej pogody lub choroby wujek łaskawie pozwalał mi pograć. Nie był to najnowszy sprzęt i gry także, ponieważ posiadał takie perełki gdzie nie było opcji zapisz. Więc jak siadłam przed telewizorem to nie odeszłam póki nie przeszłam gry. No chyba, że moja mama postanowiła wyłączyć konsolę co kończyło się jej przeprosinami, ponieważ nie wiedziała a chciała bym zjadła obiad. Jednak to nie był okres gdzie bez konsoli nie wyobrażałam sobie życia, ponieważ ciekawsza była zabawa na dworze lub czytanie książek.
Dopiero później gdy miałam lepszy komputer mogłam grać w nowsze gry. Wtedy zaczęła się moja pasja do gier strategicznych. Potrafiłam kilka godzin grać w Settlersów czy w Europe Universalis. Czułam wielkie zafascynowanie mogąc decydować o losach świata i do tego satysfakcję, gdy obrałam dobra strategię. Co jak co ale do tej pory kocham gry tego typu, ponieważ bardzo rozwijają strategiczne myślenie jak i wiedzę na temat ekonomii oraz logistyki.
Z czasem zaczęłam sięgać po inne gry co zawdzięczałam mojemu wujkowi. Jako zapalony fan szeroko pojętej fantastyki szukałam czegoś w tym klimacie. Na moje szczęście wujek miał podobny gust więc od razu rzucił mi hasło: RPG. Tym sposobem kupiłam i zainstalowałam Gothica. Nie zaprzeczę, że obecnie grafika tej gry jak i liczne bugi są na strasznie niskim poziomie ale fabuła była czymś co mnie całkowicie pochłonęło. Odkryłam nową miłość jaką były gry z otwartym światem. Masa możliwości przejścia, ulepszanie wybranych umiejętności, tyle do odkrycia no i wspaniałe dialogi to było czymś co podbiło me serce. Zafascynowana sięgałam po kolejne tytuły niektóre lepsze inne gorsze. Tym sposobem rozwinęłam swój gust.



Nie zawsze miałam czas na gry czy może lepiej powiedzieć pieniądze. Nigdy nie prosiłam rodziców by mi jakąś kupili, ponieważ wiedziałam jakie jest ich podejście. Gra to tylko rozrywka na którą nie warto wydawać takich pieniędzy. Więc oszczędzałam a w wakacje pracowałam by rozwijać swoją pasję. Do tej pory sięgam po stare tytuły, których kiedyś nie mogłam kupić, ponieważ czasami te starsze gry są lepsze. Przykładem może być Dragon Age: Orgins o którym już pisałam. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych gier RPG w historii.
Kończąc tą notkę pragnę zauważyć, że nie napisałam w sumie dlaczego kocham gry a raczej skupiłam się na tym jak to wszystko się zaczęło. Dla mnie gry są odskocznią od rzeczywistości, idealną chwilą gdzie mogę się zrelaksować. Grając w RPG przenoszę się do innego świata gdzie wykreowaną postacią odkrywam wszystko na nowo. Przeżywam rozterki, podejmuje ciężkie decyzje, śmieje się z bohaterami i z nimi płaczę. To jest tak samo jak z dobrą książką - czuję więź z postaciami i pragnę poznać zakończenie. Jednak w tym przypadku to ja kreuje historię i od moich decyzji zależy jak się ona zakończy.


niedziela, 20 marca 2016

#12 Miłości nie da się kupić ale można ją uratować - czyli o mej miłości do czworonogów.

Dzisiaj chcę wam przedstawić pewną ważną sprawę jaką każdy miłośnik zwierząt powinien mieć na uwadze. Jako, że od dziecka miałam obok siebie czworonoga jestem zapaloną psiarą i bez tych oddanych zwierząt nie wyobrażam sobie życia. Zresztą nie radzę wchodzić ze mną w dyskusję co jest lepsze pies czy kot (oczywiście, że PIES) ponieważ moja miłość do nich będzie zażarcie walczyć o wygranie rozmowy. Ale wracając do tematu chcę wam pierw przedstawić mojego psa - Zoję, która już za niedługo będzie w mym domu od roku.



Niestety nie da się uniknąć straty swojego czworonożnego przyjaciela... Choćbym nie wiem co zrobiła nie potrafię przedłużyć im życia i niestety musiałam ze smutkiem pożegnać trzy psy. Jednak mimo wielkiego bólu w sercu i tęsknoty nie potrafiłam żyć w miejscu gdzie psinka nie pląta się pod nogami. I na serio nie ma to nic wspólnego z tym, że jak jedzenie spadło na ziemię to musiałam je sprzątać... W ogóle. No dobra, coś w tym jest ale to nawyk z posiadania psów. Więc wracając do tematu gdy tylko pożegnałam Dżesikę (Pisownia poprawna - moja Mama jest dyslektykiem i tak podała weterynarzowi) nie mogłam się pozbierać. Nie ważne ile psów się straci to i tak zawsze to boli mimo wiedzy, że kiedyś to nastąpi. Jest tak, ponieważ pies staje się członkiem rodziny i bez niego trudno wyobrazić sobie życie, zwłaszcza jeśli się z nim wychowano.


Dżesika


Dlatego gdy w końcu udało mi się przekonać domowników do kolejnego psa postawiłam jasny warunek. Nie chcę już kupować psa w hodowli. Widzicie Dżesika była kochanym i oddanym psem, który miał tyle szczęścia, że znalazł się w naszym domu gdzie do jej ostatnich chwil robiliśmy wszystko by z nami była. Jednak zdałam sobie sprawę, że nie wszystkie psiny mają tyle szczęścia i teraz siedzą za kratami w schroniskach i być może nie mają już nadziei na nowy dom. Właśnie dlatego chciałam dać chociaż jednemu psu tą wielką miłość, która pokaże mu, że nie każdy człowiek jest okrutny. Po długich naradach w końcu wybraliśmy się do schroniska w Przylasku gdzie postanowiliśmy przygarnąć około trzyletnią suczkę w typie owczarka belgijskiego o imieniu Zoja. Od razu podbiła nasze serca i mimo prawie dwugodzinnej jazdy samochodem do tego schroniska nie żałowaliśmy takiej decyzji. W schroniskach oferuje się możliwość sterylizacji/kastracji zwierząt za co kosztów nie ponosimy. My zdecydowaliśmy się na taki zabieg, ponieważ nasz pierwszy pies co cieczkę nam uciekał (i były potem szczeniaki). Formalności samej adopcji były proste czyli przypisanie czipów do naszego nazwiska i adresu oraz wpłacenie kwoty na przysłowiową cegiełkę. 




Będę szczera, że przez pierwszy miesiąc było ciężko. Na początku nie chciała jeść, a jak już coś wzięła to chowała to po różnych zakamarkach w domu. Prawdopodobnie musiał być to odruch z ulicy czy może ze schroniska. Jednak szybko zrozumiała, że to co jej dajemy to nie tylko ciepły dom i pełna miska, ale przede wszystkim miłość. Zaczęła ją odwzajemniać i jeszcze bardziej prosić o uwagę mogąc w końcu zaspokoić swe pragnienie bycia kochaną. Może jest trochę głośna (kocha szczekać z każdego powodu - tak jakby rozmawia z nami xD ) ale to jej urok i wie, że w życiu się jej nie pozbędziemy.

"Nie wiem co robisz ale możesz mnie pogłaskać"
Bardzo oryginalnie mi przeszkadzała w pisaniu

Na sam koniec chcę powiedzieć, że jeśli myślicie o jakimś zwierzaku to proszę zastanówcie się nad adopcją. Tak wiele z nich już nie ma nadziei na odrobinę miłości i wierzcie mi, że jeśli dacie im szansę to będą wam wdzięczne do końca swych dni i będą z dwojoną siłą odwzajemniać wasze uczucia. Ponieważ tak jak jest w tytule: Miłości nie da się kupić ale można ją uratować. Pamiętajcie o tym za każdym razem gdy usłyszycie, że ktoś chce kupić sobie psa/kota/konia czy co tam jeszcze.

A teraz parę zdjęć mojego psiska :'D