Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 marca 2016

#12 Miłości nie da się kupić ale można ją uratować - czyli o mej miłości do czworonogów.

Dzisiaj chcę wam przedstawić pewną ważną sprawę jaką każdy miłośnik zwierząt powinien mieć na uwadze. Jako, że od dziecka miałam obok siebie czworonoga jestem zapaloną psiarą i bez tych oddanych zwierząt nie wyobrażam sobie życia. Zresztą nie radzę wchodzić ze mną w dyskusję co jest lepsze pies czy kot (oczywiście, że PIES) ponieważ moja miłość do nich będzie zażarcie walczyć o wygranie rozmowy. Ale wracając do tematu chcę wam pierw przedstawić mojego psa - Zoję, która już za niedługo będzie w mym domu od roku.



Niestety nie da się uniknąć straty swojego czworonożnego przyjaciela... Choćbym nie wiem co zrobiła nie potrafię przedłużyć im życia i niestety musiałam ze smutkiem pożegnać trzy psy. Jednak mimo wielkiego bólu w sercu i tęsknoty nie potrafiłam żyć w miejscu gdzie psinka nie pląta się pod nogami. I na serio nie ma to nic wspólnego z tym, że jak jedzenie spadło na ziemię to musiałam je sprzątać... W ogóle. No dobra, coś w tym jest ale to nawyk z posiadania psów. Więc wracając do tematu gdy tylko pożegnałam Dżesikę (Pisownia poprawna - moja Mama jest dyslektykiem i tak podała weterynarzowi) nie mogłam się pozbierać. Nie ważne ile psów się straci to i tak zawsze to boli mimo wiedzy, że kiedyś to nastąpi. Jest tak, ponieważ pies staje się członkiem rodziny i bez niego trudno wyobrazić sobie życie, zwłaszcza jeśli się z nim wychowano.


Dżesika


Dlatego gdy w końcu udało mi się przekonać domowników do kolejnego psa postawiłam jasny warunek. Nie chcę już kupować psa w hodowli. Widzicie Dżesika była kochanym i oddanym psem, który miał tyle szczęścia, że znalazł się w naszym domu gdzie do jej ostatnich chwil robiliśmy wszystko by z nami była. Jednak zdałam sobie sprawę, że nie wszystkie psiny mają tyle szczęścia i teraz siedzą za kratami w schroniskach i być może nie mają już nadziei na nowy dom. Właśnie dlatego chciałam dać chociaż jednemu psu tą wielką miłość, która pokaże mu, że nie każdy człowiek jest okrutny. Po długich naradach w końcu wybraliśmy się do schroniska w Przylasku gdzie postanowiliśmy przygarnąć około trzyletnią suczkę w typie owczarka belgijskiego o imieniu Zoja. Od razu podbiła nasze serca i mimo prawie dwugodzinnej jazdy samochodem do tego schroniska nie żałowaliśmy takiej decyzji. W schroniskach oferuje się możliwość sterylizacji/kastracji zwierząt za co kosztów nie ponosimy. My zdecydowaliśmy się na taki zabieg, ponieważ nasz pierwszy pies co cieczkę nam uciekał (i były potem szczeniaki). Formalności samej adopcji były proste czyli przypisanie czipów do naszego nazwiska i adresu oraz wpłacenie kwoty na przysłowiową cegiełkę. 




Będę szczera, że przez pierwszy miesiąc było ciężko. Na początku nie chciała jeść, a jak już coś wzięła to chowała to po różnych zakamarkach w domu. Prawdopodobnie musiał być to odruch z ulicy czy może ze schroniska. Jednak szybko zrozumiała, że to co jej dajemy to nie tylko ciepły dom i pełna miska, ale przede wszystkim miłość. Zaczęła ją odwzajemniać i jeszcze bardziej prosić o uwagę mogąc w końcu zaspokoić swe pragnienie bycia kochaną. Może jest trochę głośna (kocha szczekać z każdego powodu - tak jakby rozmawia z nami xD ) ale to jej urok i wie, że w życiu się jej nie pozbędziemy.

"Nie wiem co robisz ale możesz mnie pogłaskać"
Bardzo oryginalnie mi przeszkadzała w pisaniu

Na sam koniec chcę powiedzieć, że jeśli myślicie o jakimś zwierzaku to proszę zastanówcie się nad adopcją. Tak wiele z nich już nie ma nadziei na odrobinę miłości i wierzcie mi, że jeśli dacie im szansę to będą wam wdzięczne do końca swych dni i będą z dwojoną siłą odwzajemniać wasze uczucia. Ponieważ tak jak jest w tytule: Miłości nie da się kupić ale można ją uratować. Pamiętajcie o tym za każdym razem gdy usłyszycie, że ktoś chce kupić sobie psa/kota/konia czy co tam jeszcze.

A teraz parę zdjęć mojego psiska :'D